#74 "... jak wynikało z jego doświadczeń, nieszczęśliwa i zła samica to niebezpieczna samica."- "Morderstwo wron" ♥

Dzień doberek książkoholicy! ♥
Dziś tak na dobre zakończenie weekendu mam dla Was recenzję książki przy której spędziłam kilka naprawdę dobrych godzin i która pomogła mi przetrwać ten tydzień w szkole. Dlatego też ta recenzja jest tak późno, bo nie mogłam jej skończyć wcześniej z powodu nadmiaru nauki w szkole ;-; No ale nie przedłużam i zapraszam na dzisiejszą recenzję :D

Autor: Anne Bishop
Tłumaczenie: Monika Wyrwas-Wiśniewska
Wydawnictwo: Initium
Cykl: INNI (tom 2)
Data premiery: 21 maja 2014
Ilość stron: 432
Kategoria: fantastyka, fantasy, science fiction
Moja ocena: 9/10

Opis:
Zdobywszy zaufanie Terra Indigena zamieszkujących Dziedziniec w Lakeside, Meg Corbyn stara się żyć według ich zasad. Jest człowiekiem, więc powinni ją traktować jak zwierzynę, ale jako cassandra sangue posiada dar wieszczenia przyszłości, który czyni ją kimś wyjątkowym.
Gdy na ulicach pojawiają się dwa nowe narkotyki, dochodzi do coraz częstszych konfliktów ludzi z Innymi. Ich rezultatem są ofiary po obu stronach, dlatego gdy Meg śni o krwi i czarnych piórach na śniegu, Simon Wilcza Straż – zmiennokształtny przywódca Dziedzińca w Lakeside – zastanawia się, czy jej sen dotyczył przeszłych ataków, czy tych, które dopiero nastąpią.
Meg zaczyna coraz częściej odczuwać potrzebę wieszczenia, a tymczasem Inni i nieliczni ludzie, którzy żyją wśród nich, muszą wspólnie pokonać człowieka usiłującego odebrać im wieszczkę krwi – a także powstrzymać niebezpieczeństwo, które grozi zagładą. 



Wiecie co nie wiem co jest z tą częścią, czy po prostu miałam zbyt wielkie do niej oczekiwania, czy autorka nie wykorzystała wszystkich swoich możliwości. Czegoś mi w tej książce zabrakło, ale nie umiem określić czego. No ale od początku. Od zakończenia pierwszej części Meg jest cały czas pilnowana przez Innych. Jednak coraz częściej ma potrzebę wygłoszenie przepowiedni. Jednak gdy pojawiają się ofiary w Wronach i wronach będą potrzebowali jej wieszczeń bardziej niż czegokolwiek innego. Kontroler nie daje za wygraną i chce odzyskać zbiegłą wieszczkę, nie jest to proste wyzwanie jednak ma on inne cassandra sangue, które mogą mu pomóc przechytrzyć strażników Meg. Gdy pyta wieszczki jak może tego dokonać, ona cały czas opowiadają o masowej zagładzie, zniszczeniach i śmierci. Nikt nie wie kiedy i co będzie tego przyczyną. A dalej co się dzieje dowiecie się z lektury :3

Bardzo cieszę się, że autorka mimo, że w pierwszej części wprowadziła nas do swojego świata to w drugiej nie zapominała o wyjaśnieniach tego w skrócie ponownie. Tymczasem na tym nie przestajemy, bo pojawiają się nowe kluczowe postacie, poznajemy Innych z różnych zakątków świata. Poznajemy myślenie także kontrolera i innych wieszczek. Nowe miasta, nowe postacie, nowi wrogowie, nowe niebezpieczeństwo i nowe narażenia na śmierć.

Autorka nie trudzi się żadnych wątkiem miłosnym tylko na akcji i głównym wątku historii. Bardzo dokładnie jest wszystko dopracowane, że trudno dopatrzeć się niedomówień. Żałuję jednak, że miłości jest tak mało, nie trójkąt miłosnym, tylko zwykła/niezwykła miłość, mimo że wyczuwa się chemię między nimi oni nie chcą się do niej przyznać i czasami robią i mówią takie głupstwa, ze chce sie nimi potrząsnąć i poprowadzić ich za rękę :D Też spodziewałam się, że tak jak końcówka pierwszego tomu, tak i drugiego wgniecie mnie w fotel to się jednak nie stało, a szkoda... Niepewność, strach i zdenerwowanie towarzyszyło bohaterom przez cały czas i pomimo braku tylu konkretnych niebezpieczeństw, czytelnik nie nudzi się podczas lektury, bo Pani Bishop daje przez cały czas tyle zagadek, ze jak najszybciej chcemy znaleźć na nie odpowiedzi. Przepowiednie Meg nie są jednolite i łatwe do interpretacji, więc czytelnik zastanawia się o co może chodzić i razem z postaciami szuka odpowiedzi. W książce jest też dużo podróżowania i opisów nowych miejsc, przez co można poznać inne regiony i ich kulturę i stosunki ludzko- Inne, w których nie jest miło. Ludzie zaczynają się podburzać żądaniami Terra Indigena i odmawiają współpracy. Jak to się skończy? Czy wybuchanie wojna? I co mają z tym wszystkim wspólnego wieszczki krwi?

Podsumowując, w tej części zabrakło mi mocnego zakończenia. Bohaterowie bardzo mi się podobali. W książce jest pełno zagadek, problemów politycznych i problemów narkotykowych. Jestem mega ciekawa zakończenia tej trylogii i liczę na to, że będzie epickie, bo wiem, ze autorka może nas jest zaskoczyć. A Wy czytaliście już Morderstwo Wron, jeśli tak jakie macie do niej odczucia. A jeśli nie to czy zamierzacie?

"Pisane szkarłatem"| "Morderstwo Wron" | "Srebrzyste wizje" 

ZACZYTANEGO DNIA ŻYCZĘ! ♥
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka