No zakończenie pierwszej części sprawiło, że od razu sięgnęłam po kontynuację. Miałam nadzieję, że wreszcie pójdziemy z fabułą naprzód i wreszcie się czegoś dowiemy, a niestety dalej czuje się jak dziecko we mgle. Ciągle kręcimy się w kółko, nowych informacji dostajemy szczątki, a odnośnie akcji jest totalna nuda. Niestety chyba mamy tutaj "klątwę drugiego tomu". Jest on potrzebny, ale nie wynika z niego dużo i prawdopodobnie to ostatnia część będzie tym epicentrum wszelakich odpowiedzi.
Akcji mamy naprawdę mało. Ciągle krążymy po tych samych lokalizacjach, z tym samymi postaciami i szans na nowe wieści nie widać. Mara ma ogrom przemyśleń, które do niczego nie prowadzą. Mamy jakieś pojedyncze akcje, które sprawiły że jej nie porzuciłam. Dopiero końcówka lekko rekompensowała te usypianie, bo tam zadziało się mnóstwo.
O bohaterach też ciężko powiedzieć coś więcej niż to, co powiedziałam przy poprzednim tomie. Za wiele oni się nie zmienili. Jedyne co mnie tak uderzyło, to coraz mniejsze zaufanie do Mary i jej osądów. Noaha mamy trochę mniej, został odsunięty chociaż dalej ważny. Dalej mam wobec niego obiekcje, ale zastanawiam się jaki będzie jego los.
No podsumowując zachwytów nie było. Ponownie końcówka była mocna, dlatego chce przeczytać ostatni tom, bo wreszcie dostaliśmy zalążek tego, o co może w tym wszystkim chodzi. Szkoda, że widać duży upadek w stosunku do poprzedniczki, chociaż mam wrażenie, że tak miało być i jest to zaplanowane. Zobaczymy co okaże się po ostatniej części...
| Autor: Michelle Hodkin| Tłumaczenie: Małgorzata Fabianowska| Wydawnictwo: StoryLight| Seria: Mara Dyer (tom 2)| Data wydania: 15.05.2024| Liczba stron: 464| Gatunek: literatura młodzieżowa|
6/10|
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz