#476 "Miała wrażenie, że czyta jakąś książkę, gdzie skomplikowane losy bohaterów dopiero się zaplatają, a ona nie ma pojęcia, jaki to będzie ciąg"- "Zwyczajne cuda" ♥.

 

Marta pracuje w bibliotece i prowadzi klub czytelniczy. Podczas zbliżających się świąt postanawia zrobić coś szalonego i wywiesza ogłoszenie na tablicy ze swoim numerem telefonu. Liczy na to, że uda jej się poznać mężczyznę, którego wcześniej widziała na przystanku autobusowym. Ma nadzieję, że w te święta nastąpi cud. Krzysztof zaś ma stabilną i ciekawą pracę, czuje się w niej spełniony, a jednak ciągle ma wrażenie że czegoś mu brakuje. Dwójka obcych sobie ludzi, a poszukuje tego samego. Ich losy powoli się łączą, a świat okazuje się zaskakująco mały. Czy w te święta nastąpią u nich jakieś zmiany? Czy miłość wreszcie do nich zawita?


Kolejna świąteczna pozycja, którą udało mi się przeczytać. Powieść, która nie jedną osobę zachwyci i da nadzieję. Dwójka nieznajomych, które chcą wreszcie jakiś zmian i stabilizacji. Dorośli, którzy zaczynają robić szalone rzeczy. Ogłoszenie, które zmieni niejedno życie i sprawi, że te święta będą inne niż poprzednie. 


Jeśli chodzi o bohaterów to, mimo że podczas lektury uważałam ich za ciekawych, po skończeniu jej wydali mi się tacy przeciętni. Marta jest kobietą kochającą książki, uwielbia o nich opowiadać i dyskutować. Stara się ze wszystkich sił sprostać codziennym wyzwaniom. Dodatkowo ma delikatne problemy rodzinne ponieważ jej rodzice są po rozwodzie i matka dalej nie może tego przeboleć. Kobieta chciałaby zacząć nowy rozdział i zakochać się tak, jak w jej ulubionych tytułach. Krzysztof zaś to wręcz pracoholik. Cały czas jest zajęty i przenosi pracę do domu, a potem zastanawia się, czemu nie ma kobiety. Postacie, które szczerze polubiłam to Asia, sekretarka to ciepła, serdeczna i zabawna osoba, która naprawdę jest cudna. No i Pan Mirek, ten starczy człowiek był genialny i taki szczery ♥


Fabuła nie jest jakoś zawrotna, pełna akcji i nieoczekiwanych niespodzianek. Wszystko da się na spokojnie przewidzieć. Zachowania, które dziwiły bohaterów dla mnie były oczywiste, a im zrozumienie o co chodzi zajmowało dwa rozdziały. W pewnym momencie miałam wrażenie, że autorka chciała nagle wszystkich bohaterów dobrać w pary i żeby wszędzie wylewała się miłość, cukierki i świąteczne iskierki. To było tak urocze, że czasami zęby bolały. Jednak nie powiem, że wątek czytelniczy, wybrane książki, przemyślenia na ich temat i takie życiowe mądrości, były bardzo interesujące i skłaniające do przemyśleń. Co do samego zakończenia to budowane jest wielkie napięcie, a na końcu wylewa się miłosna tęcza. Było to typowo komedio-romantyczne zakończenie, dosłownie jak w filmach, co bardzo mnie rozśmieszyło.


Stylistycznie nie jest źle. Na początku trochę nie odpowiadał mi styl pisania, ponieważ jakoś nie mogłam się wgryźć w fabułę. Później jednak było już lepiej. Jednak mam jeden poważny zarzut, ponieważ było w niej naprawdę wiele błędów stylistycznych, literówek i pomylone rodzaje. Byłam w szoku jak w środku zdania zabrakło jakiegoś słowa lub gdy wypowiadała się kobieta i zamiast dopisku "powiedziała pani x" to było "powiedział pani x". 


Podsumowując, jeśli szukacie przyjemnej, romantycznej i uroczej powieści, która roztopi Wasze serduszka w tą nieprzyjemną pogodę to "Zwyczajne cuda" z pewnością Wam się spodobają. To powieść, którą szybko przeczytacie, przy której będzie się śmiać, zastanawiać i kibicować bohaterom. Na tą porę roku bardzo dobry tytuł. Tylko nastawcie się psychicznie, że możecie spotkać na drodze kilka błędów w druku.


| Autor: Agnieszka Jeż| Wydawnictwo: Filia| Data wydania: 14.10.2020| Liczba stron: 336| Gatunek: obyczajowa, romans| Moja ocena: 7/10|



Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Filia! ♥



Brak komentarzy :

Publikowanie komentarza

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka