Miałam nadzieję, że jak inne powieści wydawane w tamtym czasie będzie jedynie klątwa drugiego tomu, a nie całkowita tendencja spadkowa. Finałowy tom to powinno się w nim dziać mnóstwo rzeczy, a po zakończeniu będę zbierać szczękę z podłogi. A ja miałam nerwa ze względu na to, że poczułam się oszukana.
Nie będę zaprzeczać, w tej części od początku jedziemy na pełnej. Od pierwszego rozdziału już nie wiadomo w co wierzyć, co jest prawdą, a co halucynacją. A potem już jest jazda bez trzymanki i żadnej moralności. Mara już postanawia nie bać się swoich mocy i wykorzystuje je w pełni. Dodatkowo mamy kolejne retrospekcje, które też dają jej większą perspektywę.
O bohaterach to nawet nie wiem czy warto mówić cokolwiek, ponieważ nie wiecie kto nawet tutaj przeżył. Jedynie kilka słów mogę powiedzieć o Marze, o której tak szczerze nie wiem co myśleć. Z jednej strony rozumiem jej pobudki, sposób rozumowania, ale z drugiej zastanawia mnie czy rzeczywiście mogłaby przejść aż taką przemianę od pierwszej części. W tym tomie jest dzika, działa impulsywnie, brak jej wyrzutów sumienia i mało myśli o towarzyszach. Jedynie rodzina jest taką małą kotwicą, by się choć trochę opanowała.
Największy mój ból do tej historii to samo wyjaśnienie wszystkiego. Nie dostajemy wyjaśnienia co miały oznaczać wizje Mary, czy tylko ona je ma czy inni również. Jak to się zaczęło. Dosłownie otrzymujemy wybiórcze informacje, by czytelnik się nie czepiał. I powiem szczerze, gdy odbiorca czyta to z zapartym tchem, szybko, bo chce wiedzieć co będzie dalej to nie będzie aż tak szczegółowo analizował podanych informacji. Ja jako fanka genetyki mocno to przetwarzałam i wyłapałam mnóstwo nieścisłości. Do ostatniej strony nie otrzymujemy wszystkich informacji, by czuć satysfakcję.
Przykro mi, bo pierwsza część napawała mnie optymizmem i myślałam, że za młodu straciłam szansę na przeczytanie naprawdę dobrej trylogii, jednak nie. Pomysł był i miał potencjał, ale mam wrażenie, że autorka sama sobie zaszkodziła wchodząc w takie szczegóły, z których później trudno wybrnąć. Tylko żeby nie było, cieszę się, że udało mi się ją przeczytać i rozumiem teraz niektóre porównania.
| Autor: Michelle Hodkin| Tłumaczenie: Małgorzata Fabianowska| Wydawnictwo: StoryLight| Seria: Mara Dyer (tom 3)| Data wydania: 19.06.2024| Liczba stron: 470| Gatunek: literatura młodzieżowa| Moja ocena: 6/10|
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz