Jak zaczęło się moje uzależnienie od czytania?


Powiem Wam szczerze, że nigdy nie przypuszczałam, że będę w stanie czytać tyle książek w ciągu miesiąca co teraz, czyli w granicach 10-13 książek. Moja przygoda z czytaniem zaczęłam się gdzieś w drugiej gimnazjum. Ale opowiem Was od samego początku. A było to dawno, dawno temu...



Zaczynają od małego brzdąca to pamiętam do dziś, że bardzo dużo czytała mi mama na dobranoc. Miałam taki fetysz, że dopóki mama nie przeczyta mi wszystkich chyba 6 książeczek to ja nie zasnę. Później w okresie 1-3 bardzo dużo czytałam i z mamą i powoli sama. Moimi ulubionymi była seria o Martynce i Smerfy. Pamiętaj jak się kłóciło o poszczególne tytuły i gdy szło się do biblioteki to aby, żeby pierwsza oddać i móc jak najszybciej wziąć te tytuły, których jeszcze nie przeczytałam :D A teraz im dalej tym gorzej ;-; W 4-6 kiedy był szał na Harry'ego Pottera ja nie chciałam po niego sięgać, bo przerażały mnie długości poszczególnych tomów, a biblioteka nie była zbyt dobrze zaopatrzona w inne ciekawe tytuły. Dlatego od tego czasu czytałam tylko lektury. Jednak w 6 klasie stał się cud i 2 razy przeczytałam "Ten obcy", ponieważ chciałam znać wcześniej jej fabułę, ale tak mi się spodobała, że gdy polonistka ją zadała do przeczytania, to sięgnęłam po nią ponownie ♥ I przechodzimy do gimnazjum. Uwielbiałam szkolną bibliotekę! ♥ Miała zawsze nowe i znane tytuły, a poza tym jak składano nowe zamówienie to pytano uczniów jakie tytuły by ich interesowały. Także zawsze ktoś znalazł coś dla siebie. Ja wtedy nie czytałam, ale angażowałam się w życie biblioteki bardzo. Powstał klub filmowy, gdzie co tydzień przynoszony film, warty obejrzenia. No i tak pewnego listopadowego dnia, ktoś przyniósł Igrzyska śmierci, bo 2 tygodnie później mieliśmy jechać na premierę W pierścieniu ognia. Także bardzo się w niego wciągnęłam i chciałam poznać dalsze losy bohaterów. Koleżanka powiedział, że ma całą trylogię w domu i może mi pożyczyć, bez zastanowienia wzięłam je! W tydzień przeczytałam całą trylogię! Co dla mnie było szokiem, bo ja nie czytałam i jeszcze szkoła i nauka. To był taki wiecie początkowy przełom. Dalej gdzie w marcu w końcu można było obejrzeć Miasto kości, które moja przyjaciółka pokochała i kazała mi obejrzeć, więc zobaczyłam i zakochałam się w filmie ♥ Jednak zakończenie nie było dla mnie jednoznaczne, bo nie wiedziałam czy oni są nie są rodzeństwem.(ci co czytali/ oglądali wiedzą, o co mi chodzi). A w bibliotece był tylko pierwszy i trzeci tom. Przeczytałam Miasto kości w jedną niedzielę!!! A drugi tom kupiłam sama z siebie i dla własnej przyjemności!! Dwa kolejne przełomy w moim życiu! No i po trzech tomach, kolejnych nie mogłam zdobyć to pobrałam ebooki!! 4 i 5 tom przeczytałam jako ebook. Następny przełom! No i znalazłam pierwszego książkowego męża, przeżyłam kaca i z niecierpliwością wyczekiwałam na ostatni tom. Do tego też spodobała mi się fantastyka i anioły w książkach. Dlatego dalej przeczytała Szeptem i tak dalej... Powoli zaczęłam czytam i pamiętam, że Szeptem skończyłam czytać pod goniec grudnia, a na święta dostałam "Love, Rosie", które skończyłam czytać 1 stycznie 2015 i tego samego dnia założyłam bloga, by 2 stycznia dodać o niej pierwszą moją pierwszą poważną recenzję, a od czerwca tego roku dołączyłam też do booktuba, który ciągle jest dla mnie wyzwaniem, ale warto ryzykować :D I oto jestem i nie zamierzam szybko z tym kończyć :)

Mam nadzieję, że ta historia Wam się spodobała i poznaliście mnie odrobinkę lepiej. A może Wy opowiecie na swoich blogach jak u Was było z tym czytaniem kiedyś?

ZACZYTANEGO DNIA ŻYCZĘ! ♥
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka