PRZEDPREMIEROWO: #127 "No kimś, kogo wszyscy w tym pomieszczeniu nienawidzą i kim jednocześnie chcieliby być"- "Hard beat. Taniec nad otchłanią" ♥



Tanner to korespondent wojenny, który podczas jednej z akcji traci swoją partnerka. Pogrążony w bólu mężczyzna chce na nowo rzucić się w wir niebezpiecznych misji by zapomnieć o bólu. Okazuje się, że jego nowy fotograf nie jest tym na kogo liczył Tanner. I tak zaczyna się niebezpieczna, namiętna i pełna tajemnic historia dwojga ludzi, którzy w życiu przeżyli wiele i nie wiedzą czy jest im pisane szczęście...

Jak pewnie zauważyliście jest to teoretycznie 7 tom serii Driven, jednak wyprowadzę Was z błędu. Ta historia opowiada o innym bohaterze z tamtej historii, dokładniej o bracie Rylee.

Nie spodziewałam się po tej historii wiele, po pierwsze nie lubię dodatków do różnych historii, bo w sumie one dużo nie wnoszą do głównej historii, a po drugie opis nie sugeruje czegoś wielkiego. Nie wiecie jak byłam w błędzie!

Historia Tannera jest pełna bólu od pierwszej strony. Facet, który jest naprawdę dobry w tym co robi, nagle traci bardzo bliską osobę. Autorka w świetny sposób opisała emocje bohaterów i to co przeżywają. Naprawdę, czytając o jego załamaniu, miałam ochotę wejść go historii i mocno go uściskać. Ten facet w swoim życiu przeszedł wiele, mimo młodego wieku. Jako reporter wojenny w sumie cały czas jego życie wisi na włosku i w każdej chwili może zginąć, ale on się tym nie martwi, wręcz przeciwnie, po propozycji zrelacjonowania jakiejś akcji, jak on to nazywa dostaje haju i ekscytacji!

Tanner i BJ, czyli główne i najważniejsze postacie są świetnie wykreowane. Widać, że autorka przyłożyła się bardzo do ich stworzenia i wyszło jej to genialnie! Ta dwójka to mieszanka wybuchowa. Raz śmiejemy się z ich żartów i podtekstów, a zaraz płaczemy z powodu ich głupoty i złych (naszym zdaniem) decyzji. BJ może z początku mnie irytowała, ale jak na końcu wyjaśniło się dlaczego była taka, a nie inna wszystko nabrało sensu i polubiłam ją bardzo. Tanner to mężczyzna z krwi i kości. Nie wiem jak autorka to zrobiła, ale stworzyła faceta tak realistycznie i takiego myślącego jak prawdziwy facet: najpierw robi, potem myśli, nie lubi przyznawać się do błędu, nie lubi rozmawiać o uczuciach, nie rozumie kobiet i no oczywiście jego ego jest najważniejsze i zawsze stara się je podkreślać :D

No i zakończenie... gdyby nie to, że podczas czytania końcówki byłam zła, to w normalnych okolicznościach bym płakała. Naprawdę, końcówka jest okrutna i bardzo smutna. Ale i tak jestem zadowolona z tego zakończenia, bo w sumie nie spodziewałam się takiego zwrotu akcji i chciałabym przeczytać jeszcze z jeden rozdział jak to się wszystko potoczyło dalej.

Dlatego jeżeli macie ochotę na dobry romans pełen niespodziewanych zwrotów akcji, namiętności, trudnej przeszłości, walkę o szczęście i miłość to koniecznie sięgnijcie po tę powieść. Tylko pamiętajcie, jeżeli nie macie zamiaru czytać serii Driven to możecie czytać ją bez problemu, bo nie potrzeba wiedzy z tamtej serii by wiedzieć o co chodzi. A jeżeli zaczęliście ją czytać, to w tej książce jest spojler odnośnie losów Rylee i Coltona, także ostrzegam! :D A Wy dajcie znać czy macie zamiar czytać tą książkę i czy zamierzacie zapoznać się z tą serią? 

Moja ocena: 8/10 

Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Helion! ♥ 

ZACZYTANEGO DNIA ŻYCZĘ! ♥
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka