#22 "Bóg nie zawsze ciska ci piaskiem w oczy. Przeważnie, ale nie zawsze."- "Uciekinier" Stephana Kinga ♥

Cześć wszystkim!
Tak mówiłam, że będą codziennie recenzje lecz wypadł mi niespodziewany wyjazd nad jezioro. Podczas, którego przeczytałam dwie kolejne książki i prawie połowę trzeciej :3. Tak dziś zrecenzuję Wam "Uciekiniera" Stephana Kinga pod pseudonimem Richarda Bachmana. Moje pierwsze spotkanie z twórczością tego autora i powiem Wam, że niesamowicie udane!

Autor: Richard Bachman

Tłumaczenie: Robert Lipski

Wydawnictwo: Albatros

Ilość stron: 336

Data wydania: 01.04.2015 

Moja ocena: 9/10



Opis:
W tej grze przegrana oznacza śmierć…
Ameryka, rok 2025.
Najlepsi nie kandydują na prezydenta.
Najlepsi uczestniczą w grze o życie.
Ale jak wygrać, kiedy szuka cię cały świat?
Przerażająca wizja Ameryki ze zdegradowanym środowiskiem naturalnym, wyraźnym podziałem na dwie klasy społeczne (biednych oraz bogatych) i wszechobecną telewizją Free Vee. Jedyną rozrywką są liczne teleturnieje i gry, których uczestnicy ryzykują życie, gdyż rząd praktycznie zalegalizował morderstwo. Przebojem jest gra zwana Uciekinierem, gdzie zgłaszający się „z ulicy” mają szansę wygrać miliard nowych dolarów - muszą tylko przez 30 dni zwodzić pogoń polujących na nich myśliwych. Dla Bena Richardsa udział we Free Vee to jedyna możliwość zdobycia pieniędzy niezbędnych do uratowania jego osiemnastomiesięcznej córeczki. Przechodzi pomyślnie wymagane testy i rozpoczyna grą. Jego życie zmienia się w koszmar. Aby przeżyć, musi uciekać się do coraz bardziej drastycznych środków. 


Autor:


Kto nie zna Stephana Kinga?! To król powieści z gatunku thriller i horror. Mimo, że wszyscy go znają, ale nie przeczytali ani jednej jego książki, jak było w moim przypadku. Gdy nadarzyła się okazja, że na moją półkę trafiła jego książka postanowiłam wreszcie się przełamać i zacząć czytać. Wiele spodziewałam się po jego powieściach i nie zawiodłam się! Bardzo polubiłam jego styl pisana i chętnie sięgnę po jego kolejne książki :3




O książce:

Historia przedstawia Bena Richardsa, który ma żonę i chorą półtora roczną córeczkę. Brakuje im pieniędzy na jej leczenie. Jedyną formą zdobycia potrzebnych funduszy jest udział w teleturnieju. Jest to jednak bardzo niebezpieczne, gdyż to gry na śmierć lub życie. Ochotnik przechodzi serię testów i badań, z których wynika do którego najlepiej się nadaje. Ben postanawia poświęcić życie by uratować córkę i żonę. Po wszystkich testach prowadzący oznajmia mężczyźnie, ze najlepiej nadaje się do najbardziej popularnego turnieju, tytułowym: Uciekinierze". Polega na tym, że Ben na samym początku dostaje dwanaście godzin na ucieczkę gdziekolwiek chce, otrzymuje także duży plik pieniędzy na start. Po minionym czasie wyrusza jego tropem poszukiwacz. Główny bohater za każdą przetrwaną godzinę dostaje odpowiednią kwotę,która trafia na konto jego rodziny, a aby wygrać teleturniej nie może dać się zabić przez 30 dni, co jest niemalże niemożliwe. Richards jednak się nie poddaje, wyrabia sobie fałszywe dokumenty i co kilka dni zmienia miejsce zamieszkania. Wydaje mu się, że ma szanse wygrać, ale nie wie jak poszukiwacz jest blisko niego...

Podsumowanie:

Książkę czyta się niesamowicie szybko. Wciąga czytelnika od pierwszej strony. Od samego początku kibicujemy głównemu bohaterowi, by mu się udało . Końcówka zapiera dech w piersiach i niespodziewane zakończenie zbija z tropu. Nikt się takiego czegoś nie spodziewał. Powieść jest bardzo przerażająca i jest pisane bardzo brutalnym językiem, i mimo, że nie mrozi krwi w żyłach jest momentami straszna i utopijna. King pisze stylem odpowiednim do sytuacji, raz jest sarkastyczny, a raz co drugie słowo to przekleństwo. Świat tu przedstawiony przypomina apokalipsę i pokazuje jak może wyglądać świat za kilka lub kilkanaście lat. Ludzkość podzielona na tych biednych i bogatych, a jedyną ucieczką jest teleturniej na śmierć i życie. Straszna, ale prawdziwa historia ze smutnym zakończeniem dla tych niewinnych.

 Coś nowego do recenzji, bo zauważyłam, że teraz do prawie każdej książki znajduje piosenkę, która jest idealna do słuchania podczas czytania, więc będę wstawiać je na końcu. Napiszcie w komentarzach czy podoba Wam się taki dodatkowy pomysł :3. Do tej powieści idealnie słuchało mi się coveru Avril Lavigne- How you remind me ♥ polecam!





Przepraszam tak w ogóle za ten niespodziewany wypad, ale serio go nie planowałam, chyba że..(wstaje rano, a mama oznajmia: Pakuj się jedziemy na jezioro.) to moje planowanie. Poza tym miałam jeszcze załatwianie ze szkołą średnią, więc tak wszystko naraz. Tak więc raz jeszcze PRZEPRASZAM i powracam ze zdwojoną siłą :D


WAKACYJNEGO ZACZYTANIA ŻYCZĘ!
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka