#699 Dlaczego to motyle są lepsze od ćmy?- "W Pełni Rozkwitających Drzew" ♥

Zawitajcie do XVIII wieku i do owianej straszną legendą zamku w Kemnitz. Nagle pojawia się tam nowy właściciel Ksawery von Zierotin. Od razu zaczyna swoje rządy jako lord od dość kontrowersyjnej decyzji. Namawia drugiego lorda, by oddał mu jedną z jego służących- Elaine, która od razu staje się jego żoną. Niestety w mieście dochodzi do tajemniczych zgonów. Ludzie zaczynają plotkować, że Ksawery może mieć z tym coś wspólnego. Wszystko zaczęło się od jego przybycia, prowadzi nocny tryb życia i jeszcze jego wybór małżonki. Kim jest nowy właściciel zamku? Kto stoi za śmiercią mieszkańców? Jakie niebezpieczeństwa jeszcze na nich czekają?


Przepiękna okładka, enigmatyczny opis, co może pójść nie tak? Byłam mocno podekscytowana lekturą, bo zapowiadała się naprawdę dobrze. Jak sam początek mnie od razu kupił, tak później, niestety, mój zapał opadł. Tempo fabuły spadło, czytelnikowi pojawiało się coraz więcej pytań, a zero odpowiedzi. Sam koniec nadrabiał braki, ale szkoda, że w pewnym momencie tylko snuliśmy się po zamku i nic z tego nie wynikało.


Bohaterowie byli specyficznie wykreowani. Cechy, które przypisujemy jako te dobre, tutaj były wręcz uważane jako coś złego. Ksawery doświadczył w swoim życiu wiele złego i jeszcze gorsze widział na własne oczy. Jest przepełniony bólem, goryczą i samokrytyką. Nie potrafi pogodzić się ze stratą i stara się ten stan zagłuszyć. Wobec nowej żony jest bardzo zmienny i choć widać jego troskę, to nie potrafi w racjonalny sposób wytłumaczyć swoich próśb i zakazów. Jednak nie ma co ukrywać czuje się odpowiedzialny za służbę i żonę i robi wszystko, by zapewnić im bezpieczeństwo i dobre warunki. Elaine zaś to kobieta, które chce by innym było dobrze. Jest dobra, skromna, nie sprzeciwia się (raczej) woli wyżej postawionych od siebie ludzi. Jednak choć jest ważną postacią dla fabuły, to nie odczułam, że mogłam ją lepiej poznać i wejść w jej buty.


Jeżeli chodzi o styl pisania to mam dość ambiwalentne odczucia. Na początku było dobrze, ciekawie i intrygująco. Później miałam wrażenie, że język stał się cięższy i trudniejszy do przyswajania. Jakoś w połowie wytraciła się ta dynamika i dopiero pod sam koniec znowu się pojawiła. Było bardzo dużo opisów, które były plastycznie przedstawione, tylko to powodowało spowolnienie wydarzeń i właśnie wytracenie tego tempa. Jednak nie ma co ukrywać, autorka ma kwiecisty styl pisania i można w niej znaleźć kilka ładniejszych cytatów!


Podsumowując to jest udany debiut. Da się odczuć, że autorka miała pomysł na fabułę i świetnie połączyła legendy czy rzeczywiste miejsca ze swoją wizją. Zakończenie też zaskakuje i pozostawia czytelnika z dziurą w sercu. Jak dla mnie to świetny zabieg, bo dawno nie czytałam książki, która nie miałaby pełnego happy endu. Także jeśli macie ochotę na powieść ciekawą, pełną zagadek, lekko mroczną z dodatkiem mitologii słowiańskiej to zdecydowanie przypadnie Wam do gustu.


|Autor: M. W. Jasińska|Wydawnictwo: Nie powiem|Data wydania: 28.06.2024|Liczba stron: 352|Gatunek: fantastyka|Moja ocena: 7/10|


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka