Lepiej późno niż wcale!- WRAP UP z maja i czerwca

Wreszcie wzięłam się za te podsumowanie! Te dwa miesiące były pełne sprzeczności, ponieważ maj był moim rekordowym miesiącem pod względem przeczytanych książek, a czerwiec najgorszym ze wszystkich :D No ale nie przedłużam, bo mam Wam do powiedzenia o 19 książkach!



Także zaczynając od maja. Podczas majówki był maraton czytelniczy, w którym brałam udział i udało mi się w tym czasie przeczytać aż 4 książki. I po kolei. "Joyland" Stephana Kinga, która średnio mi się podobała, bo niby to horror, a tego horroru tam wcale nie było, bardziej się przy tej książce nudziłam niż bałam. Następnie odświeżyłam sobie "Złodzieje pioruna" Ricka Riordana ♥ Moja miłość i wiem dlaczego! Czytając ją po raz drugi przypominałam sobie te wszystkie emocje, które wtedy odczuwałam i było to coś naprawdę niesamowitego! ♥ Dalej będąc zakochana w serialu musiałam przeczytać pierwowzór i dlatego przeczytałam "13 powodów" Jay Ashera i szczerze powiedziawszy serial jest lepszy i zdecydowanie pokazuje Hannah w lepszym świetle niż w książce. Jednak warto poznać i jedno i drugie by mieć w głowie cały obraz :) I już ostatniego dnia czytałam "Pierworodną" (recenzja) Tosca Lee i to było genialne ♥ To co a autorka stworzyła, jak poprowadziła całą akcję i wszystko zakończyła, po prostu genialne! Potem jeszcze w szkole omawialiśmy jedną krótką lekturę, czyli "Kordiana" Juliusza Słowackiego i powiem tak, to była najlepsza lektura, którą miałam omawianą w drugiej klasie, bo "Cierpienia młodego Wertera" i "Pan Tadeusz" to po prostu dla mnie był koszmar, a tutaj przeczytałam to szybko, wiele zrozumiałam i nie męczyłam się tak bardzo :D Jako kolejną książkę przeczytałam "Chemika" (recenzja) Stephanie Meyer i więcej wypowiadam się w recenzji, ale ogólnie książka nie była najgorsza, ale jakbym miała wybierać pomiędzy Chemikiem a Zmierzchem, to wybieram to drugie!Dalej miałam okazję przeczytać "Zimowego monarchę" (recenzja) Bernard'a Cornwell i to było świetne! Świat króla Artura, Merlina to coś, co lubię. Pozycja zdecydowanie warta uwagi. Następnie sięgnęłam po coś z fantastyki i padło na "Wojnę Światła i Ciemności" (recenzja)Foresta Blackwooda, która była dla mnie miłym zaskoczeniem, bo nie spodziewałam się tak ciekawej historii, którą naprawdę było ciężko przewidzieć! Potem by jakoś się odstresować i nudząc się w samochodzie przeczytałam "Baśnie Barda Beedle'a" J. K. Rowling.  Krótkie bajki ze świata Harry'ego Pottera, były lekkie i przyjemne. Szybko je się czytało. Dla fanów książek istna gratka. Dalej przyszedł czas na romans, czyli "Nic do stracenia. Początek" (recenzja) Kirsty Moseley. Była to przyjemna lektura i inna niż poprzednie powieści tej autorki, bo tutaj na pierwszy plan nie idzie wielka miłość, tylko przeżycia traumatyczne głównej bohaterki. Następnie sięgnęłam po "Cykl" (recenzja) Moniki Jagodzińskiej i co to była za świetna książka! ♥ Krótka, ale niesamowicie treściwa i bardzo wzruszająca! I ostatnią książką maja był "Kłamca i szpieg" (recenzja)Rebecca Stead. Kolejna lekka i przyjemna powieść dla młodszych czytelników o małych szpiegach i zagadkach :D

Statystycznie maj:
Ilość przeczytanych książek: 12
Ilość przeczytanych stron: 3803
Ilość przeczytana dziennie ok.: 122,7


Za to czerwiec był beznadziejny i książki też nie były rewelacyjne. Pierwszą skończoną przeze mnie książką był "Pierwszy dotyk" (recenzja) Laurem Paige. To była bardzo specyficzna książka i zdecydowanie nie da wszystkich. Następnie książka, która pomogła mi się otrząsnąć po poprzedniej książce, czyli "Niepowszedni. Porwanie" (recenzja) Justyny Drzewickiej. Świetna lekka młodzieżówka, choć irytował mnie wątek miłosny, to i tak książka jest cudna! Następnie była książka, która kompletnie mnie zaskoczyła, a mówię tu o "Do zobaczenia nigdy" (recenzja) Erica Lindstorm. Następnie znowu powrót do romansów i zaczęłam od "Debiutanta" (recenzja) S. J. Hooks. Była to trochę inna książka od innych romansów, bo tutaj rządzi kobieta, a nie facet, jednak zakończenie trochę popsuło całokształt :/ Potem kończyłam dylogię i przeczytałam "Nic do stracenia. Wreszcie wolni" (recenzja) Kirsty Moseley. I tak jak pierwszy tom się wyróżniał na tle innych książek tej autorki, tak drugi tom był powrotem na stare korzenie. Dalej przyszedł czas na przygodówkę spod pióra polskiego autora, a dokładniej "Gdzie jest skrzynia z karabinem" Artura Pacuła. I to była naprawdę zabawna i świetna książka. Zdecydowanie warto się z nią zapoznać! I ostatnią książką czerwca było "MMA Fighter. Walka" Vi Keeland. Moja ukochana autorka powróciła i choć nie była to książka lepsza od gracza, to i tak jestem zakochana w jej twórczość. Recenzję dwóch ostatnich książek już niedługo na blogu! :D

Statystycznie czerwiec:
Ilość przeczytanych książek: 7
Ilość przeczytanych stron: 2616
Ilość stron na dzień ok.: 87.2

Tak to się wszystko przedstawia. Book Haul z tych miesięcy będzie w oddzielnym poście, bo mam do pokazania ok. 40 książek, więc będziecie mieli co oglądać :D A Wam jak czytelniczo wypadł maj i czerwiec? Dajcie koniecznie znać :D


Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka