#175 "Bez końca nie ma nowego początku"-"Firstlife. Pierwsze życie" ♥


Twój pobyt na ziemi jest średnio ważny. To po prostu Pierwsze Życie. Prawdziwe życie zaczyna się po śmierci. Każdy obywatel po skończeniu osiemnastu lat może wybrać, do której frakcji chce przynależeć: Trojki, która ceni siebie równość lub Miriade, gdzie ważna jest siła. Jeżeli ktoś umrze zanim podejmie decyzję, wtedy trafia do Wielkich Końców, a tam nie jest przyjemnie. Ten przebywa w ośrodku, ponieważ nie chce podpisać umowy na oddanie się Miriadzie. Wszystko jednak zmienia się gdy do ośrodka przybywa Bow (Trojka) I Killiam (Miriada). Dziewczyna musi jak najszybciej podjąć decyzję, która zmieni jej życie na zawsze...


"Pański ząb mądrości to proteza, prawda?"

Książka przyciąga czytelnika nie tylko ładną okładką, ale i bardzo intrygującym opisem. Jednak czy tak książka jest równie dobra wewnątrz, jak i na zewnątrz?


Z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że TAK! Przyznam się, że ostatnio mam naprawdę jakąś niechęć do książek fantastycznych. Bardzo je krytykuje i dużo rzeczy mi w nich nie pasuje, możecie się o tym przekonać przy recenzji Diaboliki :) Ale z Pierwszym życiem było inaczej..

"Jeśli chodzi o przyszłość, nie ma 'podobno', tylko 'na pewno'."


Od samego początku coś się dzieje. Jesteśmy wciągnięci do tego świata i tak naprawdę, nie chcemy z niego wychodzić. Autorka zaczerpnęła trochę z innych powieści, dodała coś swojego i oto powstało Pierwsze Życie. Podczas lektury cały czas miałam w głowie, że skądś to znam i teraz przypomniałam sobie, że Niezgodna mi świtała. Wiecie frakcje, wybór przynależności po osiągnięciu jakiego wieku i walki. Jednak to nie przeszkadza.

Bohaterów bardzo polubiłam. Tutaj każda postać jest inna i dobrze nakreślona. Każda ma swoje cele, marzenia i plany do zrealizowania. Nie ma tutaj takiego czegoś, że jedno wydarzenie zmienia myślenie o 180 stopni. Dla fanów Ognistego pocałunku też coś się znajdzie, bo autorka tak wykreowała męskie postacie, że mamy twardy orzech do zgryzienia komu kibicować. Sama nie raz miałam dylemat (jednak jak się zdecydowałam na jednego, to oczywiście Ten musiała wybrać drugiego).

Akcja powieści jest bardzo dobrze wyważona. Autorka podzieliła rozwój tak, by czytelnik się nie nudził, a tylko chciał wiedzieć więcej. Dodatkowo styl pisania jest genialny. Nie ma tutaj zbędnych opisów, tylko konkrety. No i coś co muszę koniecznie wspomnieć, cytaty. Ja nie wiem jak to się stało, ale tutaj znalazłam tyle wartościowych myśli, takich króciótkich zdań, a z jakim przesłaniem. Nie wiem jak to się stało, ale połowa książki jest w zakładkach indeksujących :D



"Strach utrzymuje cię przy życiu.
Strach przypomina ci, że żyjesz."

Moim zdaniem Pierwsze życie to bardzo dobre wprowadzenie do ciekawej trylogii. Końcówka pozostawia czytelnika z mnóstwem pytań, bez odpowiedzi i sprawia, że chcemy tylko więcej. Dlatego jeżeli macie ochotę na książkę z dobrą fabułą, indywidualnymi bohaterami, trójkątem miłosnym, w którym wszystko jest możliwe, przeznaczeniem którego spełnienie wcale nie jest łatwe, no i książkę z mnóstwem świetnych cytatów, to nie czekajcie i sięgnijcie po Firstlife. Pierwsze życie. 


| Tłumaczenie: Jacek Żuławnik| Wydawnictwo: HarperCollins Polska|Seria: Everlife (tom 1)| Data wydania: 15 marca 2017| Liczba stron: 432| Gatunek: młodzieżowa/ fantastyka| Moja ocena: 8/10|
Za mój egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu HarperCollins Polska! ♥


Książka bierze udział w wyzwaniu: 
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka