Krwawa wersja Alicji w Krainie Czarów- Gra "Alice: Madness Returns"


Alicja przeżywa kryzys, kiedy jej rodzina umiera w niewyjaśnionych okolicznościach. Trafia do XIX-wiecznego Londynu na leczenie psychiatryczne. Nie może przez tą sytuacje normalnie funkcjonować. Nowe miejsce ma być jej szansą na życie od nowa. Jednak wizyta u lekarza sprawia, że ponownie trafia do Krainy Czarów, która pod jej nieobecność przeszła też swój kryzys. Dziewczyna będzie zmuszona stawić czoła przeciwnością i uratować ten magiczny świat.


Ta gra była moją pierwszą, którą przeszłam od samego początku do końca sama. Chciałam nauczyć się lepszego opanowania pada i przyznam, że ta gra idealnie się do tego nadaje. Ma dość prostą obsługę, jednak przy walkach, trzeba trochę się wykazać zręcznym klikanie i przeładowywaniem broni. Jeśli szukacie gry właśnie do wyrobienia sobie refleksu, to może być dla Was dobry wybór.


Ogólnie gra jest dość prosta. To typowa produkcja przygodowa z dodatkiem akcji i walk. Jest ona dość brutalna i wcale nie dziwi mnie fakt, że jest ona dla osób pełnoletnich. Niektóre wątki, postacie lub miejsca gdzie trzeba się udać, dla młodszych osób mogą być dość niesmaczne. Sama czasami zastanawiałam się w co ja gram i co się stało z jedną z moich ukochanych książek.


Nie jest ona długą produkcją, ponieważ można wszystko przejść w około dziesięciu godzin, to nie jest długo. Jako Alicja musimy odwiedzić różne zakątki Krainy Czarów, zabić potwory, które tam straszą i przekonać znane z książek postacie do zmiany nastawienia. Tutaj trzeba pokonywać ogromną ilość parkourów, które nie raz mnie doprowadzały do szału, jak nie mogłam gdzieś doskoczyć. Jest też kilka zadań na czas i logicznych, można w niej pokombinować. 


Jednak dla mnie ta gra od połowy zaczynała się robić nudna. Oprócz zmieniających się rejonów i stroi postaci, to ciągle trzeba było robić to samo. Skakanie, przekręcanie wahadłem, walka z potworami i bossami i tak w kółko. Przez dziewięć godzin możne serio to się stać monotonne. Dobrym aspektem tego, co trochę to urozmaica, jest szukanie tajnych przejść, w których można znaleźć fragmenty wspomnień lub dodatkowe wyzwania. Oczywiście z moimi umiejętnościami, udało mi się znaleźć może połowę tego, chociaż ja o tym dowiedziałam się dopiero po jakimś czasie już grania, a miejsca w których niekiedy znajdowały się te przejścia były ponad moje umiejętności.


Jeśli chodzi o grafikę i pomysłowość, to jestem pod wielkim wrażeniem. Każdy rejon był inny, ciekawy i bardzo dobrze stworzony. Stroje Alicji fajnie nawiązywały do momentu, w którym obecnie się znajdowała. Chyba najbardziej podobał mi się motyw japoński, pełno ceramiki, wachlarzy i tego delikatnego stylu, a najbardziej straszny to chyba świat lalek, zwłaszcza ich wygląd, to było okropne!


Także podsumowując ta gra ma już swoje lata, jednak dopiero w ostatnim czasie zyskała większą popularność, co wcale mnie nie dziwi. To jest dobra produkcja dla osób, które raczkują w świecie konsol (jak ja na przykład) i chcieliby spróbować swoich sił i poćwiczyć umiejętności. Grając tylko główny wątek i nie szukając tych wspomnieć na pewno zejdzie Wam ona mniej czasu, ale powiem Wam, że warto ich poszukać, bo ciekawych rzeczy można się dowiedzieć. Ogólnie zakończenie doprowadzało mnie do palpitacji i wielkiego zdenerwowania, tak to określę by nie przeklinać, bo ostatni boss to już wyższa jazda. Podchodziłam do tego niezliczoną ilość razy i przeklinałam ile wlezie. Także jeśli będziecie mieli okazję to ją mogę Wam polecić!

Brak komentarzy :

Publikowanie komentarza

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka