#165 "Nikt nigdy nie prosi o to, co serwuje mu życie."- "Ostatnie tchnienie" ♥



Ostatni tom trylogii o niezwykłej dziewczynie. Teraz gdy wiadomo kim jest lilian, Layla musi podjąć bardzo trudne decyzje. Ma dylemat pomiędzy diabelnie przystojnym księciem piekieł Rothem, a lojalnym strażnikiem Zynem. Ważą sie losy wszystkich. Do gry wkraczają alfy, czyli wszyscy mają przechlapane...




Od tego tomu oczekiwałam bardzo wiele. Zakończenie Arktycznego dotyku sprawiło, że czekanie na Ostatnie tchnienie było naprawdę nieznośne. Zacznę może od tych dobrych rzeczy, bo jest ich stosunkowo mało...

Po pierwsze niesamowicie dobry styl pisania. Ja przez tę książkę płynęłam, a nie ją czytałam. Niezbyt długie opisy i przemyślenia Layli (choć mogła tutaj autorka wiele napisać, ale na szczęście tego nie zorbiła ♥). Do tego te przecudowne dialogi. Ja jestem zakochana w dialogach Rotha i Layli, jak i Zyna i Rotha. One są tak świetne i słodkie, że ja po prostu nie mam słów!

Druga rzecz, która mi sie zdecydowanie podobała, to fakt że mimo, że książka ma ponad 400 stron to ja się przy tym nie nudziałam. Cały czas coś się działo, a akcja popędzała akcje. Nie było chwili wytchnienia, bo zło nie czekało na zaproszenie.

I najlepsza rzecz z tej książki, to wreszcie dobra decyzja bohaterki wzgledem chłopaków. Nawet nei wiecie jak się bałam z kim skończy Layla! W drugim tomie zmierzało to w bardzo złym kierunku i bałam się, że autorka dalej to tak pociągnie. Jednak nie (uff), Layla w końcu zdaje sobie sprawę z kim jej związek bedzie "zdrowy". Podejmuje dobrą decyzję i jej się trzyma. To zdecydowanie wyróżnia tą serię, bo główna bohaterka podejmuje jakieś dycyzje, a nie tylko wzdycha raz na jednego, raz na drugiego. To zdecydowanie jest na plus.

"Słowa potrafiły ciąć równie mocno, jak zaostrzone szpony, a gdy skóra zrasta się szybciej, niż goją się rany wyrządzone słowami."


A teraz rzeczy, które mi się bardzo nie podobały. Przede wszystkim sama postać liliana i Lilith. W tym tomie jest o nich trochę więcej i zostało to bardzo źle poprowadzone. W połowie książki wiedziałam jak ona się skończy i szybciej od Layli doszłam do tych samych wniosków. Pierwszy i drugi tom było bardzo ciężko przewidzieć, a tutaj mogłoby się wydawać, że autorka poszła na łatwizne.

I z tym właśnie wiąże się druga wada, a mianowicie zakończenie. Na serio żeby w połowie lektury już przewidzieć jak skończy się cała historia i  wiedzieć co zrobi główna bohaterka krok po kroku. Ja nie wiem.. W połowie historii dostaję gotową odpowiedź na tacy. Bardzo się na tym zawiodłam. 

To chyba dla mnie największa wada, bo spodziewałam sie naprawdę czegoś epickiego, jakiegoś zaskoczenia. W pierwszej połowie ciągle było wspominane poświęcenie, poświęcenie i ja na to czekałam, a tu dupa nic...


Ogólnie podsumowując trylogia jest naprawdę warta uwagi. Ma ciekawą fabułę i cudnych bohaterów i jest świetnie napisana. Cała historia ma ręce i nogi, jednak wielki finał nie powala. Jednak dla samego Rotha warto to przeczytać <3 



|Autor: Jennifer L. Armentrout| Tłumaczenie: Katarzyna Agnieszka Dyrek| Wydawnictwo: Filia| Cykl: Dark Elements| Data wydania: 18.01.2017r.| Liczba stron: 446| Gatunek: fantastyka| Moja ocena: 7/10|


Za możliwość poznania dalszych losów Laylii serdecznie dziękuję Klubowi Książkowemu ONA CZYTA







Książka bierze udział w wyzwaniu:



 ZACZYTANEGO DNIA ŻYCZĘ! ♥
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka