Sierociniec obudził duchy przeszłości czyli film "Anioł Śmierci"♥

Musze dodać jakiś post, bo już tęsknie za pisaniem dla Was, więc poświęciłam się i obejrzałam film! choć nie mam zbytnio teraz ochoty na to :/ Postanowiłam , że zobaczę "Anioła Śmierci", który miał premierę bodajże 20 lutego w Polsce. I w sumie cieszę się, bo miałam okazję trochę się postrachać :D

  1. reżyseria: Tom Harper
  2. scenariusz: John Croker, Susan Hill
  3. gatunek: dramat, horror
  4. produkcja: Kanada, Wielka Brytania
  5. premiera: 20 luty 2015(Polska), 30 grudnia 2014(świat)
Opis:

Do ponurej posiadłości Eel Marsh House przyjeżdża grupa dzieci ocalonych w czasie II wojny światowej. Ich pojawienie się budzi najmroczniejszego mieszkańca domu.



Tak jak jest w opisie jest to film o historii kobiet, które opiekują się sierotami. Dostają "bezpieczną" posiadłość na wyspie, co ma ich ochronić przed nalotami i ewentualną śmiercią. Jednak jedna z opiekunek skrywa pewną tajemnicę, co skutkuje kłopotami dla wszystkich jej podopiecznych, a zwłaszcza właśnie przybyłego małego Edwarda :/


Film co tu o nim powiedzieć... to może z punktu technicznego co nie co xd Obsada bardzo mi się spodobała, aktorów w ogóle nie kojarzyłam, ale byli okey zwłaszcza kochany Edward ♥ jest pokazany jako naprawdę mega słodziak ♥♥♥♥ Role zostały bardzo dobrze przydzielone i pokazane. Można było wczuć się w postać i z nią wszystko przeżywać. Co do efektów specjalnych to po obejrzeniu filmu nadal nie wiedziałam jak wygląda zjawa, dopiero po zobaczeniu zdjęć z planu co nie było fajne, bo nie mogłam się aż tak bardzo przestraszyć :<. Za to cała sceneria czyli dom, kostiumy, te straszne zabawki, cmentarz i w ogóle było świetne. Przykuwało uwagę widza, a chyba o to chodziło :3


Podsumowując:
Jak na film tak mocno zapowiadany, ze taki straszny itd. to kiepsko się postarali. Liczyłam na coś lepszego.. No ale cóż film polecam, bo można się jednak przy nim po bać. Ja siedziałam z miśkiem i co chwila oczy zasłaniałam xd Powiedzcie mi jakie są Wasze odczucia co do tego filmu. :)

* tak nadal męczę Hobbita i możecie się szykować na nieprzyjemną opinię o tej książce, jednak za dużo fantasy to nie zdrowo...

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka