Wielki fenomen w mediach. Powieść, która wśród wielu, znalazła się w zestawianiu najlepszych książek 2023 roku. Byłam ogromnie ciekawa, czym się wszyscy zachwycają, w żadnym razie na pewno nie to wydanie, które jest przepiękne i uwielbiam na nie patrzeć :) Tylko czy rzeczywiście jest ona taka wyjątkowa i świeża pośród niedawnych premier?
No niestety nie. Do połowy byłam dość sceptycznie nastawiona, od momentu Odsiewu zakochałam się i nie mogłam oderwać, a jak doszło do Igrzysk Wojennych, to niestety pojawiły się wszystkie schematy i plot twisty, które już znaliśmy. Dlatego jest mi niezmiernie przykro, bo myślałam, że znajdę się wśród pozostałych osób, które ją kochają. Jednakże nie jest to też wybitnie zła książka. Naprawdę zaskakiwała mnie, wciągała, a same postacie smoków były świetne!
Jeżeli chodzi o postacie to charaktery mieli niezłe. Można się było z nimi utożsamić, zrozumieć zachowanie i ulubionym kibicować. Jednak byli przez to przewidywalni i jakoś łatwo przyszło mi odgadnięcie, co kombinują, kto będzie zły, a kto dobry. Violet za to jest pełna sprzeczności i jak większość głównych postaci myśli jedno, robi drugie. Miałam odczucie, że nie ma własnego zdania i nie potrafi się sprzeciwić. Xaden zaś to klasyczny bad boy z trudną przeszłością, także kompletnie mnie nie dziwią wszelkie zachwyty nad jego osobą, choć osobiście jestem bardziej dociekliwa i tak łatwo bym mu nie odpuszczała.
Sama powieść jest dobrze napisana i przyjemnie się ją czyta. Gdy już zaczęłam, to nie chciałam odkładać i szybko się zaangażowałam. Autorka świetnie stworzyła dialogi, które naprawdę uwielbiam i momentami śmiałam się jak głupia lub wysyłałam znajomym śmieszniejsze fragmenty! Tylko za dużo podpowiedzi zostało rzuconych za wcześniej i co uważniejszy czytelnik, szybko połączy kropki i odgadnie finał. Chociaż nawet nie wiem, czy autorka nie zrobiła tego specjalnie, bo niektóre kwestie były aż nad to oczywiste. Jednak no mam jeden taki poważniejszy zarzut, chodzi mi o sceny miłosne. Nie było potrzeby opisywania ich aż tak dokładnie i (dosłownie) wybuchowo. Zwłaszcza, że jak pojawiła się pierwsza scena to potem pojawiały się co chwila i trwały długo...
Podsumowując, może ogromną fanką historii się nie stałam, jednak jestem na tyle zainteresowana niektórymi wątkami, że z niecierpliwością będę wyczekiwać kontynuacji, która już w marcu!! Ma ona potencjał i ogromnie liczę na to, że nie zostanie to zmarnowane. Tak już na koniec wcale nie trzeba promować tej książki "tego jeszcze nie było" czy "zupełna nowość w fantastyce", bo to już pojawiało się nie raz i nawet jest podobna do "Eragon". Raczej był to promowała jako powrót do starej fantastyki. To by jej nie zaszkodziło, bo wielu czytelników mówiło, że dla nich ta historia to powrót do tej starej dobrej fantastyki z delikatnym miksem.
| Autor: Rebecca Yarros| Wydawnictwo: Filia| Tłumaczenie: Sylwia Chojnacka| Cykl: Empireum (tom 1)| Data wydania: 27.09.2023| Liczba stron: 528| Gatunek: romantazy| Moja ocena: 7/10|