#203 "Milcz, jak do mnie mówisz!"- "Dożywocie" ♥




Konrad, jako początkujący pisarz, po śmierci swojego wujka, odziedziczył dom wraz z jego mieszkańcami. Mężczyzna nie wie, dlaczego tak się stało ani dlaczego ma tak dbać o dożywotników. Gdy dojeżdża na miejsce, natrafia na stary, gotycki dom z wieżyczką. Wnętrze skrywa jeszcze więcej tajemnic. Pytanie brzmi, czy zechcesz je poznać?




O książkach tej autorki słyszałam bardzo wiele dobrego. Nie dziwię się czemu, jednak ja się trochę zawiodłam na tej powieści. Już tłumaczę, dlaczego.


Pierwsze, co urzekło mnie w powieści to jej humor. Wiem, że nie każdemu się on spodoba, jest dość specyficzny, ale ja śmiałam się jak głupia. Bardzo trafiło do mnie poczucie humoru autorki. Absurdy, jakie są zawarte w powieści naprawdę śmieszą i ciężko minąć je bez reakcji :D


 "Jako tradycyjny Anioł Stróż Licho nie miało na wyposażeniu żadnych mieczy ognistych ani tym podobnych robiących odpowiednie wrażenie akcesoriów, mogło co najwyżej kopnąć z bamboszka."


Bohaterowie Dożywocia także są świetni. Każda postać miała w sobie to coś. Po prostu je uwielbiam! Licho, Krakers, Szczęsny, Rudolf Valentino, jestem nimi zauroczona! Podziwiam Panią Martę za tak wspaniale wykreowane postacie! Najbardziej polubiłam oczywiście Licho, małego aniołka z uczuleniem na pióra. Był tak kochany i uroczy, że nie dziwię się Konradowi, że dzięki niemu przeszedł taką metamorfozę. Jak już wspominam o głównym bohaterze to też go polubiłam. Oczywiście miał momenty, przy których miałam ochotę zrobić mu krzywdę, ale potem się ładnie wybraniał :D


Jednak muszę z przykrością stwierdzić, że średnio przypadł mi styl pisania autorki. Czasami książka niesamowicie mi się dłużyła i przez to czytałam ją prawie 2 tygodnie. Nie wiem nawet czym to jest spowodowane, ale tak już jest. Jakoś opisy mi się dłużyły, ciężko było mi wyobrazić sobie opisywane miejsca. Nie wiem, coś mi nie grało pod tym względem.


"Współcześnie nawet Mickiewicz musiałby kręcić kiepskie filmiki autopromocyjne i rzucać je gdzie popadnie w sieci, coby się wybić, a wstęp do „Ballad i romansów” zapewne zamieściłby na swoim blogasku. Dostawałby słitaśne komcie, a jakiś palant o przeroście ambicji bądź pragnienia intelektu krytykowałby go za to, że pisze ballady zamiast haiku."



Ale za to jestem w szoku z powodu takiego zakończenia! Gdy miałam ostatnie 50 stron przed sobą, wymyśliłam teorię jak powieść może się skończyć, a tu taka heca, taka niespodzianka! Nie spodziewałam się, że tak to się może skończyć. Cieszę się, że Pani Kisiel na sam koniec tak mnie zaskoczyła i obróciła wszystko o 180 stopni! Przez to jestem ciekawa co czeka czytelnika w kolejnym tomie!


Reasumując, Dożywocie to historia, gdzie absurd goni absurd w bardzo zabawny sposób. Zajrzyjcie do Lichotki i zapoznajcie się z aniołem, widmem i różowym królikiem. Przeżyjcie niezapomnianą wyprawę do miejsca, gdzie wszystko jest możliwe i niczego nie można być pewnym. To powieść o dorastaniu, złamanym sercu i docenianiu każdej chwili.


| Autor: Marta Kisiel| Cykl: Dożywocie (tom 1)| Wydawnictwo: Uroboros| Data wydania: 30 września 2015| Liczba stron: 376| Gatunek: fantastyka| Moja ocena: 7/10|


Za mój egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu Uroboros! ♥
 

Brak komentarzy :

Publikowanie komentarza

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka