Trudno mi pisać o tej książce. Uwielbiam tą serię i naprawdę nie chce się z nią rozstawać. Oczywiście fakt, że to ostatnia część również ma znaczenie, bo trudno mówić o wszystkich emocjach nie zdradzając wydarzeń z poprzednich.
W Zrębkach jak wiadomo nudy nie ma. Pojawiają się nowe istoty magiczne, stali pacjenci ponownie coś psocą, a nauka nie idzie tak prosto. Znając już postacie wiadomo, że lecznica będzie walczyć o każdego pacjenta, a będzie o kogo.
Bohaterowie z tomu na tom przechodzą przemiany i to da się odczuć. Głównie to widać u Florki i Bastiana. Dziewczyna uczy się, miewa wątpliwości, stawia na swój rozwój i chce coś osiągnąć, kocha swoją pracę i chce wszystkiego, co najlepsze dla swoich podopiecznych. Bastian za to zaczyna czuć się niepewnie. Każda z osób ma swoją niszę, coś w czym chce się kształcić i rozwijać, a on tego nie wie. Czuje się gorszy i zaczyna plątać, ale nie poddaje się i zaczyna poszukiwania. Za to niezmienne jest u nich to, że kochają zwierzaki i są lojalni dla swojego pracodawcy.
Trudno mi się rozstać z Zrębkami. Ta część łamie serduszko, zwłaszcza epilog. Ma kilka zabawniejszych momentów, jednak da się odczuć, że jest to bardziej poważniejszy tom. Tutaj jest więcej walki o każde życie, nieoczekiwane plot twisty i niezwykła choć niepozorna istotka. Boli mnie pisanie, że to już koniec. Zrębki to cudowne miejsce, pełne empatii i miłości do zwierzaków. To idealna książka dla każdej empatycznej osóbki, której nie jest obojętny los istot mniejszych.
| Autor: Joanna W. Gajzler| Wydawnictwo: SQN| Seria: Necrovet (tom 5)| Data wydania: 13.05.2026| Liczba stron: 368| Moja ocena: 10/10|
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz