Byłam tej książki ciekawa, ponieważ została ona wydana zanim wybuchł ten bum na smoki w literaturze i zastanawiałam się jak zostaną przedstawione. Miałam też okazję poznać autorkę i chociaż zwlekałam z przeczytaniem, to wreszcie nadrobiłam. Przykro mi, ponieważ nie do końca mi ta powieść przypadła do gustu...
Sam pomysł miał potencjał. Przedstawienie świata wykreowanego było dobre i interesujące. Dla mnie problem stanowili po części bohaterowie, a z drugiej strony poprowadzenie fabuły. Niestety rozłożenie fabularne nie było dobrze skonstruowane. Podczas czytania były długie momenty postoju, nudy i dosłownie nic tam się nie działo lub powtarzały się wydarzenia. Rozumiem wprowadzenie czytelnika do danego świata, jednak nie przez 90% powieści. Nawet jak odkrywaliśmy nowe miejsca czy postacie, to działo się to powolnie. Nie wiemy do czego dążymy, bo bardzo późno dostajemy jakieś wskazówki. Brakuje tutaj dynamiki, jakiś punktów, które utrzymałyby uwagę odbiorcy.
No i postacie nie porywały. Fay niby na początku jest przedstawiona jako silna, waleczna, nie dająca sobie w kaszę dmuchać. Tylko im dalej tym tego widać mniej. Staje się potulna, bez werwy i własnego zdania. No i mamy dwóch męskich bohaterów, których trudno mi nawet odróżnić. Obydwoje starając się wpłynąć na Fay, ale nie wiadomo dlaczego. Robią to różnymi metodami, ale przez to że podobnie są przedstawieni i mają podobne imiona, to trudno ich odróżnić.
Naprawdę jest mi przykro. Zapowiadała się interesująca lektura, a jedna wynudziłam się na niej. Nie wiedziałam do czego dążymy, jak dokładnie ten świat się rządzi i brakowało bohaterom charyzmy. Widać w tym potencjał, który nie został wykorzystany i to jest przykre. Nie wiem nawet czy będą kolejne tomy tej historii.
| Autor: Emilia Ziółkowska| Wydawnictwo: Feniks| Seria: Dziedzictwo Smoków (tom 1)| Data wydania: 05.08.2021| Liczba stron: 443| Gatunek: fantastyka| Moja ocena: 4/10|
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz