Słyszałam o tej powieści kilka pozytywnych opinii. Spodziewałam się szybkiej, przyjemnej lektury ze sportem w tle. No niestety będę narzekać, bo miała wady. Naprawdę był w tym potencjał, to da się odczuć, ale jest zdecydowanie za krótka, by wszystkie te kwestie dobrze przedstawić.
Sama fabuła tak jak wspominałam przed chwilą miała szansę na bycie wartościową i emocjonującą historią. Tylko zamiast rozpisać właśnie te trudniejsze tematy, to główna oś to takie coś na podobę trójkąta romantycznego, który jest najprostszy do przewidzenia jak się da. A jednak powieść mogła zachęcić do siebie meczami tenisa, bo ich nie ma tak w ogóle. Tak naprawdę Elliot mógłby zajmować się czymkolwiek i to nie robiłoby większej różnicy. Jeśli ktoś sięgnie po tą książkę, bo lubi tenis to mocno się zawiedzie. Jednak wystarczyło, że autorka skupiła by się bardziej na traumach bohaterów z przeszłości to wypadłaby ona o wiele lepiej.
Bohaterowie są specyficznie wykreowani. Sienna niby jest wykreowana tak, by łatwo się dało z nią utożsamić, ale przez to stała się nijaka. Nie miała nic, co by ją wyróżniało. Elliot trochę lepiej wypada, ponieważ ma większą głębie. Jego przeszłość sprawiała, że więcej można wybaczyć i zrozumieć jego odchyły.
Naprawdę trudno mi znaleźć rzeczy, które mógłby się spodobać potencjalnemu czytelnikowi. Jedyne co ratuję tą książkę to motyw przeszłości bohaterów, to miało najwięcej sensu i głębi. Tak to reszta motywów była lekko tylko dotknięta, bez pogłębienia problemów. Z plusów to bardzo szybko się ją czyta i nie jest długa. Naprawdę jest mi ogromnie przykro. Może moje zarzuty są przez to, że na romanse jestem bardziej cięta, ale w ostatnim czasie udało mi się znaleźć kilka powieści, które pokochałam.
| Autor: Weronika Jaczewska| Wydawnictwo: Ale!| Liczba stron: 352| Data wydania: 20.05.2026| Gatunek: obyczajowa, romans| Moja ocena: 4/10|
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz