#754 "Kiedy żyjemy w strachu, dajemy mu się kontrolować."- "Gdzieś za morzem" ♥

Mogłoby się wydawać, że wszystko zmierza ku dobremu, a jednak nad wyspą ponownie pojawiają się ciemne chmury. Arthur chce opowiedzieć wszystkim o tym, co przeszedł w przeszłości. Tylko jego historia rozpoczyna lawinę kontroli. Na wyspę ponownie ma trafić inspektor, by sprawdzić czy dzieci mają odpowiednie warunki. Jednak wszyscy zdają sobie sprawę, że ma to być prowokacja, by Linus i Arthur nie mogli adoptować swoich podopiecznych. Jak to się wszystko skończy? Czy społeczeństwo zaakceptuje istoty magiczne? 




Brakuje mi słów by opisać, jak uwielbiam tą historię. Dom nad błękitnym morzem pokochałam, ale nie czułam, że jest tutaj potrzebna kontynuacja, a jednak była. Nie wyobrażałam sobie, że tak mnie ona uderzy, wywoła tyle emocji i łez. W momencie kiedy musiałam ją odłożyć, to chciałam jak najszybciej do niej wrócić. Nie mogłam przestać o niej myśleć. To jest niesamowicie kompleksowa, pouczająca i przekazująca mnóstwo wartości.


O bohaterach nie chce się za bardzo rozwodzić. Przechodzą oni ogromną przemianę podczas fabuły. Jednych mamy ochotę przytulić, a drugim zrobić krzywdę. Pojawia się nowy podopieczny David, który próbuje odnaleźć się w nowej sytuacji. Zostaje rzucony na głęboką wodę, ponieważ zmienia miejsce pobytu, jest sam wśród nowych twarzy, a na dodatek w międzyczasie jest potyczka z rządem. Największą przemianę widzę w Lucym i Phee, którzy bardzo szybko dojrzewają, chociaż szkoda, że przez takie okoliczności.


Jeżeli chodzi o styl to nie mam do czego się przyczepić. Wszystko tutaj grało i hulało. Autor w genialny sposób opisał wszelakie emocje i przemyślenia, które mogły mieć postacie. Cudownie oddane wartości, które miały być przedstawione. Nawet postacie, których mamy nie lubić są świetnie wykreowane. Ich image i brak zaakceptowanie zmian, świetnie można przełożyć na nasze obecne realia. Tylko nie zmienia to faktu, że też przepięknie zobrazowano miłość, empatię i próby przeciwdziała nietolerancji.


To historia z ważnym przekazem, wartościowa i przepiękna. Nie rozumiem dlaczego nie jest o niej głośniej. W wielkim skrócie kocham, uwielbiam i będę polecać rękami i nogami. Nic bym w niej nie zmieniała. Świetnie zrównoważona, po prostu piękna. Mam ogromną nadzieję, że po nią sięgniecie i również się zakochacie.


| Autor: TJ Klune| Wydawnictwo: Akurat| Tłumaczenie: Arkadiusz Nakoniecznik| Seria: Błękitne kroniki (tom 2)| Data wydania: 26.11.2025| Liczba stron: 480| Gatunek: fantastyka| Moja ocena: 10/10|

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka